środa, 17 sierpnia 2011

Obrazki zza płotu...

Trzeba przecież kochać coś, by żyć
Mieć gdzieś jakiś własny
ląd
Choćby o te dziesięć godzin stąd…
Ja mam to szczęcie, że moje lądy są odrobinę bliżej i jest ich co najmniej dwa :O)
Mam takie miejsce, gdzie panuje atmosfera wręcz sielankowego spokoju, życzliwości i pozytywnych emocji, które w magiczny sposób ładują baterie i przywracają chęć do życia.
Pewnie myślicie, że to niemożliwe. A jednak.
Znalazłam się tam kiedyś przez zupełny przypadek, dzięki cudownej osobie, która pokazała mi tajemniczy urok miejsc, ludzi i ich niezwykłych, codziennych historii. Osoba ta podarowała mi kawałek własnego lądu i pozwoliła mi zachować go nie „na potrzymać”, ale „na trochę dłużej”.














A ja złapałam podarunek i trzymam z całych sił, by go zachować „na zawsze” :O)

niedziela, 31 lipca 2011

Fabryka czystej wody

W drugiej połowie XIX wieku przeciwnicy budowy sieci kanalizacyjno-wodociągowej w Warszawie dowodzili, że jej powstanie spowoduje katastrofę - pozbawi okoliczne grunty naturalnych nawozów. Wrogowie kanalizacji byli dobrze zorganizowani i mieli możnych protektorów…

Tak mniej więcej zaczyna się historia warszawskich filtrów – „fabryki czystej wody”. 

Czyż to nie dziwne, że tak korzystna dla wszystkich inicjatywa została już na wstępie zanegowana?
Po krótkiej chwili zastanowienia stwierdzam – może niesłusznie… oby – że taka po prostu jest ludzka natura, która zmusza nas do krytyki wszystkiego, co nie jest naszym sukcesem.

Jednak bez wątpienia, ta inwestycja była sukcesem. A w chwili obecnej, jest również ponad 100-letnią, intrygującą i mrożącą krew w żyłach historią :O)
Warto się w nią zanurzyć ;O)






czwartek, 21 lipca 2011

Konfrontacja wizji ze smutną rzeczywistością

Bardzo lubię duże miasta.
Duże, to znaczy takie, w których można się zgubić i poczuć równie samotnie, jak na zupełnym odludziu.
Wokół gwar ludzi rozmawiających w różnych językach niczym na targu u stóp Wieży Babel :O)
A Wieża Babel zbudowana ze szkła i stali.
Tyle, że jak już znalazłam wieżę i to nawet nie jedną – przeżyłam kompletne rozczarowanie ogromną pustką jaką zieją :O)


Z olbrzymiej masy płynnej wyciąga się gotowe belki, tafle, kliny, zworniki, odlane, a raczej ulane według danego architektonicznego planu. Cały szklany parterowy dom, ze ścianami ściśle dopasowanymi z belek, które się składa na wieniec, a spaja w ciągu godziny,
z podłogą, sufitem i dachem z tafel – oddaje nabywcy gotowe. ... Gorąca woda w zimie idzie dokoła ścian, wewnątrz belek, obiegając każdy pokój. Pod sufitem pracują szklane wentylatory normujące pożądane ciepło i wprowadzające do wnętrza zawsze świeże powietrze. ... Tymi samymi wewnętrznymi rurami idzie w lecie woda zimna obiegająca każdy pokój. Woda ochładza ściany(... Tąż wodą zmywa się stale szklane podłogi ...

Przedwiośnie, Stefan Żeromski







niedziela, 17 lipca 2011

20 minut przerwy

W przerwie na kawę z aparatem, bo nigdy nie wiadomo co się wydarzy – a jak się już coś wydarzy, to może trudno będzie to opisać, a może opis uświadomi tylko, że to co się wydarzyło to wielkie NIC.
A jeżeli to nawet wielkie NIC…
…to i tak jest to mile spędzone 20 minut przy kawie… z mlekiem oczywiście,
no i przy miejskiej fontannie w towarzystwie aparatu ;O)

Prawie wszystko można powiedzieć za pomocą obrazu i dźwięku, prawie nic za pomocą słów.






czwartek, 30 czerwca 2011

Sao Joao!

Uwielbiam, gdy los wrzuca mnie niespodziewanie w centrum wydarzeń.
Ta ekscytująca chwila, gdy zbiera się myśli, by móc odnaleźć się w sytuacji… bezcenna.
W poprzedni czwartek miałam okazję, by znów tego doświadczyć – tym razem było to dosłowne uderzenie młotkiem w głowę :O)
Prawda, że zabawne ;O)

Na szczęście młotek nie był przesadnie twardy i do tego kokieteryjnie popiskiwał.
Na tyle intrygująco, że sama stałam się szczęśliwą właścicielką biało-niebieskiego młoteczka, którym obiłam kilka setek głów grzesznych mieszkańców i zwiedzających bajeczne miasto Porto. I to wszystko w zbożnym celu, bo „na szczęście”.

XII-wieczna tradycja dotyczy obchodów święta Świętego Jana patrona miasta Porto.
To najważniejsze i najradośniejsze święto  w tym mieście.
Ludzie przenoszą swe życie na ulice, grillują zieloną paprykę i sardynki, ozdabiają stoły miejscową odmianą bazylii, zwanej manjericao a przy okazji wzajemnie uderzają się gumowymi młotkami w głowę – oczywiście w wielkim uproszczeniu :O)
Przed laty było subtelniej i chyba bardziej romantycznie, bo z opowieści tubylców wynika, że rytuał związany jest z uderzaniem w głowę grzeszników puchatym kwiatem czosnku.

No cóż czasy się zmieniły, wymiar kary również :O)
Ból głowy pozostaje ;O)









poniedziałek, 13 czerwca 2011

Tolerancja Made In Poland

Przy okazji kolejnej Parady Równości do znudzenia powtarzano pytanie:
 Czy my Polacy jesteśmy tolerancyjni?
Do znudzenia padała również odpowiedź, że w ogóle to i owszem, a w szczególe?
… a w szczególe tak jak zwykle, czyli kiepsko.
O co tak naprawdę chodzi?
Decydując się na udział w tym wydarzeniu, moim celem było zrobienie kilku zdjęć i próba przetestowania na własnej skórze prawdziwości mitów towarzyszących tego typu imprezom.
Przygoda rozpoczęła się już po kliknięciu na „F” potwierdzenia „wezmę udział” :O)
Kilkoro znajomych natychmiast zadało mi pytanie To Ty się wybierasz??? A dlaczego?
Przychodząc pod budynek sejmowy pierwsza grupa, na którą się natknęłam  to tzw. Narodowościowcy otoczeni ciasnym łańcuszkiem policji. Na pierwszy rzut oka wyglądali groźnie, ale po paru minutach trochę zabrakło im ducha walki. W trakcie pojawiły się jeszcze kontrmanifestacje, ale tam z kolei reprezentacje były tak nieliczne, że w zasadzie dodawały jedynie kolorytu całej imprezie. No cóż, może to właśnie dowód na to, że Polaków już tak nie drażni „inność”…
Sama nie jestem zwolennikiem wyrażania poglądów, czy obnoszenia się ze swoją seksualnością na ulicach, ale wydaje się, że Parady Równości to już nie do końca manifestacje poglądów. To już raczej tęczowe wydarzenia, które na stałe zawitały w kalendarzu imprez wielu stolic europejskich i od czasu do czasu przypominają nam, że żyjemy w zróżnicowanym społeczeństwie.
I w zasadzie nie widzę w tym nic złego.
Może nie pod wszystkimi Postulatami Parady Równości złożyłabym swój podpis, ale w końcu tolerancja nie polega na 100-procentowej akceptacji cudzych poglądów, a jedynie na ich poszanowaniu pomimo naszych przekonań.
I jeszcze co do różnicowania ludzi…
Idąc za parą chłopaków trzymających się za ręce przez przypadek usłyszałam ich krótką wymianę uwag na temat Parady: Wiesz, w ubiegłym roku było trochę lepiej, bo było więcej gejów, a w tym roku w większości są lesbijki…
Cóż, trudno dogodzić wszystkim ;O)








A ja by urozmaicić ten świat dalej pozostanę Księżniczką ;O)

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Czas_em ;O)

Czas zwijać żagle, póki mamy jeszcze czas,
Z czasem czas uleczy rany,
Nie ma więc sensu dłużej tracić czasu, gdy czas nas goni, a zaraz potem ucieka,
Lepiej od czasu do czasu pozwolić czasowi płynąć,
Może nauczy nas pogody ;O)